Już niedługo pojawi Osada Sosnowice w XIX wieku uległa głębokim przeobrażeniom, stając się najpierw wsią, a później, w 1902 roku miastem. W międzyczasie, dzięki rozwojowi przemysłu, zdążyła niebywale się rozrosnąć i ugościć tysiące nowych mieszkańców. Jak grzyby po deszczu powstawały kolejne kopalnie, huty i fabryki, ale za szalonym tempem industrializacji nie nadążał rozwój infrastruktury. Sosnowice straszyły przyjezdnych niewybrukowanymi, regularnie spływającymi błotem ulicami, brakiem kanalizacji i oświetlenia ulicznego oraz chaotyczną zabudową. Oto, jak obraz miasta charakteryzowali publicyści na przełomie XIX i XX wieku.
Typowy sposób budowy domów i kamienic prywatnych jest taki, że obywatel chcący posiadać dom własny, uznawszy swe wiadomości architektoniczne za dostateczne, kreśli kijem na podwórzu plan, bierze dla oszczędności partaczy rzemieślników, przy ich pomocy lepi literalnie ściany z piachu i kamieni lub przepalonej gliny […]; piętra przedziela belkami, których wytrzymałość wypróbowywał własnym ciężarem, pokrywa to wszystko dachem; wnętrze impresjonistycznie wymaluje i oddaje taki dom na usługi niecierpliwie już oczekujących lokatorów.
[…]
Gorączka budowlana nie pozwala nawet na ściślejszą kontrolę znajomości ich fachu. Potrzeba murarzy, więc, kto przyjdzie na robotę z kielnią i pionem i przysięgnie się, że już od dawna muruje, tego się stawia do muru i jazda.
Edmunt Telakowski, Jak to Sosnowiec ongiś budowano, „Kalendarz-Rocznik Sosnowiecki na rok 1899”, s. 164-167
—————————
Ruch budowlany przybrał w tym roku niebywałe rozmiary. Wyrosły w naszej błotnistej dziurze domy dwu i trzypiętrowe, przeważnie tandeta podwzględem technicznym i doboru materjałów. Niektóre domy już grożą zawaleniem. Powstają one bezładną gromadą; zarząd przyszłego miasta będzie miał krzyż pański z regulacją ulic. Sosnowiec wywiera wrażenie jakiegoś niesfornego malca, który wysypał na stół swe domki i dopiero jak dorośnie, będzie je porządkować na tym stole. Jeden z przedsiębiorców zamierza wybudować tu łazienki. Bedziemy więc nieco mniej brudni.
E. S., „Głos: tygodnik literacko-społeczno-polityczny” (12) 24 X 1896, R. 11, T. 2, s. 1029
—————————
Ulice brudne, błotniste, z wybojami głębokimi, mają po bokach to ładne kamienice z lustrzanymi szybami, to znów nędzne domki lub sklecone budy mieszkalne z całym zaniedbaniem chwilowego popasu, z niedbałością o jutro lub o jaką taką wygodę. Równocześnie liczne druty, poprzerzucane przez ulice przepaściste, istne zbiorniki śmieci, gnijących resztek i błota, łączą różne biura i prywatne mieszkania siecią telefoniczną, rozsyłają światło elektryczne, zespalają telegraficznie Sosnowiec z całą Europą, a to zestawienie ostatnich wynalazków technicznych z barbarzyństwem tła nadaje całej miejscowości coś sztucznego, chwilowego, jakby nie mającego trwałej podstawy bytu.
[…]
I wchodzimy w schludne, czyściutkie, doskonale wybrukowane Mysłowice, z ładnymi piętrowymi kamienicami, z licznymi bogatymi wystawami sklepowymi, z doskonałymi piwiarniami, marnymi kawiarniami, lichymi wystawami strojów kobiecych. Po niechlujnym i zatęchłym Sosnowcu zdają się być one arcydziełem wykwintu, smaku, elegancji i czystości.
Artur Gruszecki, „Kurier Warszawski”, (8) 20 czerwca 1897, nr 168, r. 77, s. 1się tutaj więcej treści. Zapraszamy wkrótce
