Schoenowie w międzywojennej Polsce

Gdy obie fabryki działały pełną parą, jeszcze pod koniec XIX wieku w Sosnowcu zaroiło się od Schoenów. Do pomocy wujom przybyli młodsi krewni, bratankowie Franza, Ernsta i Fanny. W 1890 przyjechał Oskar, który zaangażował się w pracy w przędzalni Ernsta na Środulce. Był dobrze wykształcony, znał kilka języków obcych i świetnie mu szły negocjacje handlowe. W 1896 roku zjawił się Wilhelm, nazywany pieszczotliwie Willy, który także podjął pracę w fabryce na Środulce i wkrótce ożenił się z Elsą, córką Franza i Emmy Schoenów, swoją siostrą stryjeczną. Był to czas największego prosperity, wtedy powstałt

Z początkiem 1905 roku, przez Zagłębie przetoczyła się rewolucyjna fala, przynosząc ze sobą strajki, starcia z wojskiem i śmierć ponad 40 robotników, zastrzelonych przez carskich żołnierzy pod hutą „Katarzyna”. Pracownicy przemysłowi domagali się podwyżki wynagrodzeń, skrócenia czasu pracy (który rzeczywiście został zmniejszony z 11 do 10 godzin), zabezpieczenia emerytalnego, poprawy opieki zdrowotnej i utworzenia szkół dla swoich dzieci. W zakładach Schoenów również zaczęło się od burzliwego strajku, ale ostatecznie wydarzenia przybrały dramatyczny przebieg. Do pacyfikacji strajku skierowano oddziały kozaków, niezwykle okrutną sekcję wojsk carskich. W ramach zemsty rewolucjoniści zastrzelili Oskara Schoena.

O ile I wojna światowa oszczędziła Sosnowiec, o tyle sporych strat przysporzyły wycofujący się w 1918 roku Niemcy. Plądrując przędzalnie Schoenów, okupanci wywieźli z nich motory elektryczne, elementy maszyn i urządzeń, cenne artykuły techniczne, pasy transmisyjne, a także surowiec i półprodukty. Okres po I wojnie też nie był dla schoenowskich zakładów łatwy. Po ponad 40 latach funkcjonowania w granicach carskiej Rosji, fabrykanci, nie ruszając się z Sosnowca, stali się obywatelami nowego kraju, jakim była odrodzona II Rzeczpospolita Polska. Nagle z pola widzenia zniknął ogromny i chłonny rynek rosyjski, który był głównym targetem dla produkcji przędzalni Schoenów. Przepadła ta część kapitału, która złożona była w rosyjskich bankach. W nową epokę firma wchodziła z dużymi stratami materialnymi. Obie fabryki, wigoniowa na Sielcu i czesankowa na Środulce wznowiły w tym czasie produkcję, ale ta pierwsza była tak zdewastowana, że w 1921 roku została zamknięta.

Wszystkie te problemy zbiegły się ze śmiercią założycieli sosnowieckich przędzalni – Franz Schoen odszedł 22 maja 1918 roku, Ernst 8 września 1919 roku. Powojenne straty, zawirowania na rynku oraz problemy finansowe zmusiły rodzinę do dokonania reorganizacji prawnej i założenia Spółki Akcyjnej Zakłady Przemysłu Włókienniczego C.G. Schön, na czele której stanął Wilhelm Schoen (udziały posiadała także piątka jego dzieci). Posiadając duże doświadczenie i znakomity zmysł do interesów, Willy wyrósł wówczas na głowę rodu i wyprowadził spółkę na prostą. Zachowanie płynności finansowej miało jednak swój koszt – Schoenowie zlikwidowali przędzalnię na Sielcu, a pałac wydzierżawili miastu na potrzeby Sądu Rejonowego. W 1925 roku ostatecznie dawna rezydencja Franza i Emmy Schoenów została sprzedana skarbowi państwa.

Po nową dyrekcją, w 1922 roku zakłady C.G. Schön osiągnęły 75% produkcji z czasów przedwojennych i w ciągu 3 miesięcy zwiększyły zatrudnienie z 800 do 1600 ludzi. Poza wełną, fabryka na Środulce produkowała również potaż i lanolinę. Wilhelm Schoen określany był jako ten, który utorował polskiej wełnie drogę za ocean, eksportując ją do Japonii i Indii Angielskich tranzytem przez Hamburg. Poza tym eksportowano też przez Gdańsk do Niemiec, Anglii i Norwegii, Holandii, Danii, Szwecji, Austrii, Turcji, Południowej Afryki, Kolumbii i USA. Dobra passa nie trwała jednak długo. Okres międzywojenny był czasem niemal nieustannych tąpnięć w gospodarce. W 1923 roku zakłady Schoenów odczuły skutki hiperinflacji. Przez krótki czas nie tylko prezes Wilhelm Schoen, ale też jego pracownicy byli milionerami. Kryzys walutowy zahamowały w 1924 roku dopiero reformy Władysława Grabskiego i zastąpienie marki złotym polskim, ale już w początkiem kolejnego roku rozpoczęła się wojna celna z Niemcami. Jeszcze w styczniu 1925 roku Zakłady zatrudniały 1474 pracowników, podczas gdy na jesień zatrudnienie wynosiło około 1100 osób. W 1928 roku kapitalistyczna gospodarka zachodnia zaczęła powoli staczać się w kierunku największego kryzysu w swojej historii. W maju tego roku spółka C.G. Schoen zapowiedziała zwolnienie aż 1000 osób załogi i zredukowanie zmian w systemie pracy zakładu z dwóch do jednej, co spowodowało żywiołowe strajki zdesperowanej załogi. W związku z gwałtownym spadkiem cen wełny w 1929 roku oraz masową niewypłacalnością odbiorców w latach 1930-1932 przedsiębiorstwo poniosło bardzo duże straty. Właściciele zaciągnęli wówczas wielomilionowe kredyty w Holandii. Wielki Kryzys osiągnął apogeum w 1932 roku. Od połowy lat 30. XX wieku sytuacja gospodarcza zaczęła się systematycznie poprawiać, jednak zyskom i produkcji daleko było do wyników z czasów świetności. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, w 1938 roku w ramach zakładu funkcjonowała czesalnia, przędzalnia i farbiarnia wełny czesankowej, w których pracowało 58 620 wrzecion francuskich i 13 284 wrzecion niciarek. Zatrudnienie wynosiło 809 robotników i 52 urzędników, a wełna sprzedawana była w około 90% w Polsce (Bielsko, Łódź, Warszawa, Kraków, Lwów) i w około 10% za granicą (Holandia, Dania, Norwegia, Turcja i Bułgaria).

Pomimo wszystkich tych problemów, w listopadzie 1937 roku hucznie obchodzono pięćdziesięciolecie istnienia firmy C.G. Schoen w Sosnowcu i jednocześnie jubileusz 40-lecia pracy Wilhelma Schoena, który rok wcześniej otrzymał od polskich władz Złoty Krzyż Zasługi za osiągnięcia ekonomiczne. Dorastające w okresie międzywojennym drugie i trzecie pokolenie Schoenów miało już inną mentalność i światopogląd. Bliżej im było do sosnowieckiego heimatu, niż do Saksonii, dalekiego kraju przodków. Wyrośli w wielokulturowym mieście, w styczności nie tylko z niemiecką, ale też polską i rosyjską kulturą. Wchodzili w związki małżeńskie z Polkami i Polakami i sami się polonizowali, Elsa stała się Elżbietą (podpisywała się Elżbieta Schönowa, z typowo polską odmężowską końcówką nazwiska) i zasłynęła ze swojej działalności dobroczynnej. Wszystko to będzie miało niebagatelny wpływ na postawę rodziny w czasie II wojny światowej.