Przemysłowcy, społecznicy, filantropi

Niemal wszystkie rozwijające się w XIX wieku ośrodki przemysłowe w Europie borykały się z podobnymi problemami, związanymi z ogromnym rozwarstwieniem majątkowym. Wszyscy znamy nakreślone przez Charlesa Dickensa w jego książkach, a inspirowane realiami życia w ówczesnym Londynie obrazy żyjących w skrajnie nędzy sierot, robotników, służących. Kontrastowało z nimi wystawne życie zamożnych elit. Nie inaczej było z Sosnowcem. Osada w ciągu kilkudziesięciu lat zwielokrotniła liczbę mieszkańców, posiadała co prawda teatr, szkołę średnią, dworzec kolejowy, pięć restauracji i hotele, ale z drugiej strony straszyła chaotyczną zabudową mieszkalną, wzniesioną często bez pozwolenia i z byle czego i niewybrukowanymi, nieoświetlonymi ulicami, które tonęły w błocie. Poza pałacowymi enklawami, których mieszkańcy żyli na nieporównywalnie lepszym poziomie, nie było też elektryczności i nie istniała kanalizacja, a większość mieszkańców z trudem mogła się utrzymać z marnej robotniczej pensji. Równolegle intensywnie rozwijała się sfera działalności charytatywnej, powstawały liczne towarzystwa dobroczynne, ale też różnorakie instytucje użyteczności publicznej, których nie było w stanie zapewnić państwo – przytułki i stołówki dla biednych, szpitale, kościoły. Były to inicjatywy bogatszej części społeczeństwa, nie zawsze zresztą podejmowane wyłącznie z dobroci serca, ale również w celu poprawy wizerunku, zaprezentowania swojego statusu i ukrycia prawdziwych warunków pracy w zakładzie tego czy innego filantropa.

W przypadku fabrykantów prowadzących działalność w zaborze rosyjskim dochodził jeszcze jeden czynnik – demonstracja lojalności względem władz carskich. Stąd duże środki, które przeznaczali bracia Franz i Ernst na wsparcie sosnowieckiej parafii prawosławnej. Przede wszystkim współfinansowali budowę sosnowieckiej cerkwi pw. Wiary, Nadziei, Miłości i ich Matki Zofii znajdującej się przy ulicy Kilińskiego (jedyna zachowana do dziś sosnowiecka cerkiew), ofiarowując na ten cel 25 000 rubli. Franz pełnił nawet funkcję prezesa budowlanego świątyni. Z schoenowskich pieniędzy zakupiono tzw. korkowy dywan (linoleum), którym pokryto podłogę w cerkwi, a także dębowy, rzeźbiony ikonostas, wykonany przez moskiewskiego mistrza Liebiedewa. Franz udzielił też kredytu w wysokości 2.400 rubli na wzniesienie tzw. szkoły cerkiewno – parafialnej, a w 1897 roku przekazał 5.000 rubli na budowę kamiennego ogrodzenia, okalającego cmentarz prawosławny i ofiarował 300 sadzonek drzew i krzewów, które miały zostać na nim posadzone.

Nie była to oczywiście jedyna inicjatywy społeczne saksońskich fabrykantów. W 1900 roku uruchomiona została w Sielcu 2-klasowa męska i żeńska szkoła fabryczna, której jednymi z fundatorów byli Schonowie. Wywodziła się ona ze szkoły działającej przy hucie „Katarzyna”, która jednak szybko stała się zbyt mała, by pomieścić wszystkie okoliczne dzieci. W nowym budynku szkolnym, utrzymywanym przez zarządy sześciu zakładów przemysłowych, znajdowało się 27 sal lekcyjnych, duża aula, dwie biblioteki, sala gimnastyczna oraz sala do śpiewu z bardzo drogą fisharmonią. Łącznie uczyło się w niej w pierwszym roku działalności 1259 dzieci . W latach 1909-1910 Franz i Ernst Schoen własnym sumptem ogrodzili cmentarze: katolicki i ewangelicki przy ulicy Smutnej w Sosnowcu, a w ich pobliżu wybudowali przytułek dla starców. Działalność społeczna i dobroczynna Schoenów była więc szeroko zakrojona i odcisnęła tak duży ślad w zbiorowej pamięci, że jeszcze w okresie międzywojennym, już po śmierci Franza i Ernsta, krążyły na ten temat miejskie legendy. Rozpowszechniona była na przykład, raczej anegdotyczna niż prawdziwa, opowiastka o rywalizacji Schoenów i innego sosnowieckiego fabrykanta zajmującego się produkcją wełny, Heinricha Dietla o to „kto da więcej na cmentarz”:

Gdy ks. Millbert, pastor Uthke i pop Lewicki chodzili zbierać składki na oparkanienie trzech razem leżących cmentarzy w Sosnowcu, i przybyli do p. Ditla, ten zapytał ich, czy już byli u Schoena, a gdy otrzymali odpowiedź przeczącą, to im powiedział: „idźcie do Scheona, a ile on da, to ja dam dwa razy tyle”. Dowiedziawszy się o tem p. Schoen, zakomunikował powyższym, aby nie zbierali składek na cel powyższy, on bowiem parkan ten sam swoim kosztem wybuduje, a p. Ditel niech wtedy da dwa razy tyle ile to będzie kosztowało.

„Gazeta robotnicza. Organ Polskiej Partji Socjalistycznej Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego” 11 XII 1925, R. XXX, Nr. 284.

Jedną z ważniejszych inicjatyw społecznych, którą wraz z innymi przemysłowcami wsparli bracia Schoen, były starania o nadanie praw miejskich rozwijającej się osadzie Sosnowice. W tym celu powołano specjalny komitet, któremu przewodniczył Franz Schoen i który zebrać miał 200.000 rubli wśród najbogatszych mieszkańców, przemysłowców i kupców na pierwsze miejskie inwestycje. Organizacja struktur miejskich wymagała bowiem pieniędzy, z jednej strony na budowę i wyposażenie magistratu, z drugiej na całą infrastrukturę publiczną. Mieszkańcy na przestrzeni kilku lat złożyli szereg wniosków, które ginęły w urzędniczej machinie. Ostatecznie jednak, zapewne między innymi dzięki pozakulisowymi działaniom fabrykantów, w dniu 23 czerwca (10 czerwca według starego stylu) 1902 car podpisał decyzję o przekształceniu wsi Sosnowice w miasto, obejmujące swoim zasięgiem tereny wsi: Sosnowiec, Pogoń, Ostra Górka, Sielec, Radocha, osada Blumentala z Niwki oraz tereny Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Tu jednak zaczęły się schody. Obiecanych 200.000 rubli magistrat nigdy nie zobaczył, bo przedsiębiorcy zwyczajnie wycofali się ze swoich zobowiązań. Dla nich nadanie praw miejskich oznaczało szereg korzyści, nie musieli już przyjmować rosyjskiego obywatelstwa, żeby zakupić nieruchomości i mogli budować w pasie granicznym, co w przypadku wsi było zabronione. Elektryfikacja czy kanalizacja miasta nie stanowiły priorytetu, jako że ich własne siedziby takie zdobycze cywilizacyjne już dawno posiadały. Budynku ratusza Sosnowiec doczekał się dopiero w latach 30. XX wieku. Mimo to Franz Schoen zasiadł w pierwszej radzie miasta i był jednym z czterech radnych honorowych .

W okresie międzywojennym fabryka pełniła istotną rolę w życiu społecznym mieszkańców Sosnowca. W pomieszczeniach fabrycznych działał klub pracowników, w ramach którego odbywały się różnego rodzaju zabawy i spotkania towarzyskie. W 1937 roku przekształcono go w stację opieki nad Matką i Dzieckiem wraz z kuchnią mleczną i żłobkiem dla niemowląt . Schoenowie udostępniali sale na potrzeby Ligi Katolickiej Kobiet, a także na popisy śpiewu młodzieży szkolnej, koncerty, przedstawienia teatralne i inne wydarzenia artystyczne. Firma C.G. Schoen wspierała finansowo komitet dożywiania dzieci przy szkole podstawowej nr 10 w Sosnowcu a także fundusz stypendialny dla sierot kształcących się w przemyśle. Szczególnie wyczulona na pomoc uboższym miała być Elsa Schoen, która niemal całe życie prowadziła szeroką działalność charytatywną. Łożyła na sierociniec prowadzony przy ulicy Wiejskiej przez siostry karmelitanki, urządzała w parku zabawy dla ubogich dzieci, połączone z wręczaniem prezentów, czy święconkę dla biednych w okresie świąt Wielkiej Nocy.